niedziela, 28 lutego 2010
Mur.
(albo: dlaczego nie lubię Frondy)

"Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur - wrogość." Ef 2,13-14

Ze smutkiem muszę wyznać, że czasem jeszcze wdaję się w dyskusje z ludźmi niewierzącymi na tematy prawd wiary. Smutek wynika stąd, że prawie zawsze okazuje się, że taka rozmowa nie jest budująca dla żadnej ze stron.

Często jest znacznie gorzej - dochodzi do argumentów w rodzaju "a bo wy jesteście tacy i tacy", wzajemnego oskarżania się, wyciągania tego, co kto komu zawinił(*). Kiedy jestem celem takiej retoryki, bardzo jasno uświadamiam sobie, jak bardzo jej nie znoszę, również tej "o smaku chrześcijańskim".

nie ma z tej spirali wyjścia
poza zburzeniem muru - wrogości
poza Krwią i Krzyżem

(*) czasem są to winy wymyślone, ale oczywiście często jak najbardziej realnie istniejące
wtorek, 23 lutego 2010
Reklama.
Przepraszam, że tylko dla tych, z okolic Warszawy, ale bardzo bardzo zachęcam:
http://www.sow.aei.pl

PS jakoś mi kiepsko ostatnio idzie pisanie... ale cały czas mi coś chodzi po głowie... póki co nie przekreślam tego bloga, tylko szukam koncepcji...