poniedziałek, 07 grudnia 2009
Wirus.
"[Madzia] była w tej chwili pod wpływem, zupełnego sceptycyzmu, a raczej - wierzyła w świeżo upieczony dogmat, że duch ludzki jest produktem tłuszczu, fosforu, żelaza..."
Bolesław Prus "Emancypantki"

Dzisiejszy świat znajduje się pod wielkim wpływem materializmu, w wersji skrajnej negującego istnienie jakiegokolwiek pierwiastka duchowego. Jako że ten blog nazywa się tak, a nie inaczej, powinienem się właściwie rozprawić z tym tematem już dawno :), ale dopiero lektura "Emancypantek" dała mi do tego inspirację. Dla tych, którzy nie lubią mojego wymądrzania - można przeczytać tylko cytat końcowy ;)

Nie jest niczym dziwnym, że materializm jest szczególnie atrakcyjny dla ludzi zajmujących się nauką. Jednym z bardziej gorliwych współczesnych wyznawców materializmu jest R. Dawkins. Twierdzi on, że religia (i wszelkie inne przejawy duchowości) są czymś w rodzaju wirusa(*), którego należy zwalczać wszelkimi możliwymi sposobami. Forma bloga nie pozwala na drobiazgowe zbijanie jego argumentów, zastosuję więc najprostszą metodę...

Otóż wierzę, że wirusem jest właśnie materializm. Jego szkodliwość wynika przede wszystkim z tego, że łatwo zasłania się autorytetem nauki, podczas gdy sam z nią nie ma absolutnie nic wspólnego.

Przede wszystkim materializm nie jest teorią naukową, bo brak mu podstawowej ich cechy - weryfikowalności. Na gruncie nauki nie ma absolutnie żadnej metody uzasadnienia materializmu, tzn. nie istnieje (nawet hipotetyczny) eksperyment naukowy, który by ją potwierdzał (lub jej zaprzeczał).(**)

Może więc zasługuje przynajmniej na miano wierzenia meta-religijnego, rehabilitując się, jeśli nie naukowością, to przynajmniej użytecznością w odpowiadaniu na ważne filozoficzne pytania? Tak przynajmniej mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka...

Jeśli głębiej się nad tym zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że zdanie "nie istnieje nic duchowego" nie ma praktycznie żadnych pożytecznych konsekwencji(***). W przeciwieństwie do jego zaprzeczenia, nie daje nawet cienia odpowiedzi na najważniejsze pytania, które zadaje sobie ludzkość: "czym jest nasza świadomość? skąd się wzięła, jaka jest jej natura i z czego się składa?", "co to znaczy: ja jestem?", "jak żyć?", "po co żyć?", "jaki jest sens tego, co nas otacza?" itd.

Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym większym zdumieniem napełnia mnie fakt, że w ogóle kiedykolwiek chciało mi się rozważać koncepcję czystego materializmu. Jej zwodnicza prostota przykrywa tylko jeden wielki brak treści, pustkę. Wirus.

Oczywiście, od tego do jakiejś konkretnej religii bardzo daleko. Więc na koniec znów cytat:

"- A któż zna Jego wolę?...
- I pan ją poznasz, tylko wsłuchaj się w najgłębsze pragnienia, w najcichsze szepty własnej duszy. A jeżeli chodzi o hasło, to głoszą je wszystkie doskonalsze wyznania: przez ziemskie życie i prace do zaziemskiego, przez wieczne życie i prace - do Boga. W tym jest cała mądrość świata i światów, jakie kiedykolwiek istniały i istnieć będą."
Bolesław Prus "Emancypantki"


(*) ciekawa jest jedna rzecz; ponieważ wg Dawkinsa, oczywiście, jego nośnikiem nie może być sfera duchowa, a "tradycyjna materialna" w sposób oczywisty nie bardzo pasuje, musiał wymyślić memy, skądinąd bardzo interesujące pojęcie

(**) tak samo jak nie jest teorią naukową zdanie "istnieją niewykrywalne naukowo cząstki" - może istnieją, a może nie, ale akurat nauka nie jest w stanie nic na ten temat powiedzieć

(***) oczywiście, ma np. takie konsekwencje "...a więc w szczególności nie istnieje Bóg, dusza, Szatan", ale jest to konsekwencja tautologiczna ("jeśli nie istnieje nic duchowego to nie istnieje nic duchowego")... z takich teorii za dużo pożytku nie ma...