sobota, 17 kwietnia 2010
Brak.
"A przywoławszy Apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa" Dz 5,40-41

Kto wie.

Może tego właśnie nam brakuje.
sobota, 10 kwietnia 2010
Requiescant in pace.
"Teraz wy, którzy mówicie: <<Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski>>, wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, co się ukazuje na krótko, a potem znika. Zamiast tego powinniście mówić: <<Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo>>." (Jk 4,13-15)

Zupełnie nie znajduję żadnych słów do opisywania tej tragedii(*).

Chciałbym jednak w tym dniu napisać parę słów.

Nasze życie jest niewyobrażalnie kruche. Nasze plany przeraźliwie ulotne. To co budujemy swoimi siłami może się zawalić w ciągu paru minut. Straszliwie ciężko nam się z tym pogodzić. Szczególnie współcześnie, kiedy liczy się tylko sukces, wyłącznie pierwsze miejsce. Ale chociaż o tym pomyślmy. Właśnie dziś, zanim(**) zacznie się gorączkowe szukanie winnych.

Zamiast takiego "jutra" wolę "dziś", kiedy mogę zobaczyć zapłakanego Olejniczaka w studiu TVN24. Kiedy nareszcie barwy polityczne nie mają absolutnie żadnego znaczenia.

Niesłychanie droga ta jedność. Rujnująco droga. Ale jednak jedność.

PS rano chciałem napisać wpis o cierpieniu... chwilowo na to również nie mam słów...

(*) Boże, dziękuję Ci, że nie uczyniłeś mnie na dziennikarzem...
(**) obym się mylił... oby choć tym razem ten chorobliwy pragmatyzm nie uderzył nas tak silnie...
niedziela, 04 kwietnia 2010
Fakt.
"Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma,
które mówi, że On ma powstać z martwych." J 20,9

Dziś odkryłem, że ja też nie rozumiem, jak Jezus ma powstać z martwych.

Jaki jest sens powstawać dla członków Kościoła, których zainteresowanie nie wykracza daleko poza odstawienie fajnej szopki? Po co powstawać w rodzinach, których przygotowanie do Świąt ogranicza się do porządków i przygotowania wyżerki.
A przede wszystkim - w jakim celu powstawać dla ludzi, którzy wydają takie łatwe oceny jak te powyżej, których nie stać nawet na próbę pokochania tych, którzy myślą zupełnie inaczej.

Nie wiem.

Ale to jedno pozostaje faktem - On zmartwychwstał. Nic co powiemy, pomyślimy, zrobimy, popsujemy, tego nie zmieni. Jesteśmy, o, tacy mali, w porównaniu z tym wydarzeniem.

Tak naprawdę nie musimy tego rozumieć. Wystarczy tylko ujrzeć. I uwierzyć.