wtorek, 13 maja 2014
(Jeszcze) pikantniejszy dowcip.

Ponieważ uznałem, że najlepszym elementem ostatniego wpisu był dowcip, dziś będzie tylko dowcip.

Pewien prawowierny żyd odwiedził Watykan i po powrocie ze swojej podróży postanowił się ochrzcić. Wszyscy jego znajomi bardzo się temu dziwili, pytali skąd ta decyzja; czy może tak go Watykan zachwycił, a może był pod wrażeniem sprawności działania Państwa Kościelnego lub Kurii Rzymskiej. Na to nowo ochrzczony powiedział krótko:
- Wręcz przeciwnie. Tam jest taki bałagan, że gdyby to nie było od Boga, to już dawno by się rozwaliło...

 

(jeśli komuś brakuje pikanterii, to niech zamieni sobie "bałagan" i "rozwaliło" na słowa mniej cenzuralne) 

niedziela, 11 maja 2014
Uwaga, pikantny dowcip.

Dziś bez muzyki, będzie za to na koniec dowcip :)

Byłem dziś w kościele na Mszy. Pierwsza Komunia Święta(*). Jednym słowem - masakra.

Wybaczcie, ale to co napiszę teraz będzie bardzo subiektywne i niezniuansowane. Ale naprawdę mam przy takich “uroczystościach” wrażenie, że 99% uczestników bierze w nich udział z takiego lub innego przymusu. Dlatego tak irytuje mnie przepych tych wydarzeń(**). I dlatego dziś już jakoś nie mogłem wytrzymać i trochę podświadomie uciekłem z wnętrza kościoła do przedsionka.

A na zewnątrz oczywiście “drugi obieg eklezjalny”, przynajmniej nie ma udawania, że coś próbujemy “przeżywać”. Jest za to podtrzymywanie relacji z innymi uczestnikami. I dobrze. Ale jakoś szkoda.

Można by wybrać większe dobro, a wybiera się mniejsze.


Przypomniał mi się przy tej okazji dowcip. Można go opowiadać mniej lub bardziej cenzuralnie, ja spróbuję stworzyć wersję jakoś kompromisową… Dowcip właśnie o priorytetach.


Rzecz dzieje się w pociągu, w jednym przedziale siedzi ksiądz i informatyk.

Z początku nikt się do nikogo nie odzywa, ksiądz pogrążył się w brewiarzu, a informatyk - jak to informatyk - siedzi przed komputerem. Nagle ciszę przerywa ksiądz i proponuje wspólną wizytę w Warsie. Informatyk odmawia, tłumaczy, że ma jutro ważne spotkanie i sporo pracy. Ksiądz zatem wybiera się sam.

Po powrocie nieśmiało proponuje alkohol. Informatyk mówi, że na jutrzejszym spotkaniu ma prezentację i musi być w dobrej formie. Ksiądz zatem próbuje z innej strony:

- Drogi panie, wracając z Warsa zauważyłem, że w przedziale obok siedzą dwie niezwykle urocze damy. Może byśmy je na chwilkę odwiedzili?

Informatyk po raz kolejny odmawia, mówi, że teraz naprawdę nie może, musi się skupić na przygotowaniu tej jutrzejszej prezentacji i nie chce się niczym rozpraszać. A poza tym, to ma żonę.

Po kilku godzinach ksiądz wraca do przedziału. Informatyk kończy pracę, zamyka komputer i rzuca:

- No ale niech ksiądz powie, czy ja źle żyję?

Ksiądz na to:

- Dobrze. Ale niepotrzebnie.


(*) w zasadzie nie mam pewności, że pisze się dużą literą, małpuję za Wikipedią


(**) wydawałoby się, że powinienem popierać chociażby elegancki strój, ale jak widzę kogoś kto aż tak się nie “odwalił”, to przynajmniej mam poczucie, że nie próbował na siłę wejść w konwenans


czwartek, 08 maja 2014
Jestem zwycięzcą?

 

Wybaczcie kolejny wpis “muzyczny”, ale z wszystkich przejawów działalności artystycznej muzyka działa na mnie najsilniej, a w związku z tym najłatwiej mi się za jej pomocą wyrazić… Poza tym ten wpis będzie się idealnie komponował z wcześniejszym.


Tym razem chcę wziąć “na tapetę” utwór z najnowszej płyty Luxtorpedy pt. Jestem zwycięzcą? (koniecznie! ze znakiem zapytania na końcu):

http://www.tekstowo.pl/piosenka,luxtorpeda,jestem_zwyciezca_.html

 

Warto zapoznać się z całym tekstem.

Dla mnie nie jest on jakiś strasznie odkrywczy, bo w takim właśnie środowisku spędziłem ostatni rok.

Chciałem tylko zwrócić uwagę na dwa - bardzo ważne dla mnie - wersy:

 

“wielu za sukces oddaje swoją duszę

wierzą, że bez tego nie mają nic wartościowego”

 

To jest chyba w naszej obecnej cywilizacji najgorsze…

I naprawdę nie wiem jak się na tę chorobę uodpornić. Mnie się (na razie) nie udało.

środa, 07 maja 2014
Jeszcze nie umieramy.

(wpis kradziony z mojego własnego profilu na FB)

"myśli sobie Ikar
co nieraz już w dół runął
jakby powiało zdrowo
to bym jeszcze raz
pofrunął"

Chyba już kiedyś był u mnie dokładnie taki sam wpis(*), ale zakochałem się na nowo. Tak właśnie chcę. Tego właśnie (teraz!) potrzebuję!!!

No i do wspaniałego tekstu Młynarskiego jeszcze: Raz, Dwa, Trzy. Piękna interpretacja. Sam Nowak na tej płycie powiedział, że "prawowitość jest ważniejsza od stylizacji", ale ta aranżacja wnosi moim zdaniem nową jakość i nabiera prawowitości...


(*) na fejsbuku oczywiście