poniedziałek, 14 września 2009
Krzyż.
"Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił,
ale po to, by świat został przez Niego zbawiony." J 3, 17

Mówi się, że to, co łączy teistów i ateistów to niemożność dania ostatecznej odpowiedzi na kwestię ludzkiego cierpienia, szczególnie tego niezawinionego.

Oczywiście nie jest to temat w Biblii przemilczany. Wydaje mi się, że najlepszym traktatem o niezawinionym cierpieniu jest księga Hioba(*).

Jako chrześcijanin wierzę jednak, że Bóg dał nam najlepszą odpowiedź na krzyżu. Nie intelektualną, tylko (przerażająco) konkretną. Bez żadnych słów - bo one tak naprawdę wobec cierpienia są zbędne.

Chciałbym się podzielić fragmentem homilii, którą dziś, w święto Podwyższenia Krzyża, usłyszałem.

Na Golgocie stały trzy krzyże.

Pierwszy, krzyż zbawczy, krzyż niezawinionego cierpienia, nie mającego względu na świętość. Krzyż, który jest źródłem ostatecznego zwycięstwa - zwycięstwa nad Śmiercią. Zwycięstwa Miłości.(**)

Drugi, na którym wisiał Dobry Łotr, krzyż uświadomionej winy, krzyż przepełniony pragnieniem zbawienia. Można go nazwać krzyżem pokuty.

I trzeci, krzyż pogardy, bluźnierstwa. Krzyż niepogodzenia z konsekwencjami swoich własnych czynów. Krzyż odrzucenia wszelkiej pomocy. Krzyż beznadziei.


Chciałoby się powiedzieć - wybór należy do Ciebie...

(*) też omawialiście ją w liceum ;)? skądinąd polecam bardzo czarną komedię "Jabłka Adama", który z tą księgą ma wiele wspólnego...

(**) "O niewysłowiona tajemnica miłości! / Śmierć została pokonana, / gdy na krzyżu umarło Życie."
sobota, 05 września 2009
Dowód na nieistnienie Boga.
Właśnie skończyłem oglądać film "Wolna sobota" i przypomniał mi się dowcip...

W czasach głębokiego komunizmu, do wiejskiego Domu Kultury przyjechał prelegent z Warszawy z odczytem pod tytułem "Dlaczego Boga nie ma". Długo i przekonywająco tłumaczył tę kwestię, pod koniec zapytał czy są jakieś pytania. Jeden ze słuchaczy wstał:
- Bardzo ładnie nam Pan opowiedział, dlaczego Boga nie ma, tylko ja mam jeszcze takie pytanie: a dlaczego nie ma śrub w GSie?
Prelegent tym pytaniem się nie zraził, kompetentnie wytłumaczył zawiłości ekonomiczne na rynku metalowym, odsłonił przed słuchaczami problemy dystrybucji.
Wtedy ten sam słuchacz wstał jeszcze raz:
- Bardzo ładnie nam Pan opowiedział, dlaczego nie ma śrub w GSie. Chciałem tylko dodać, że śruby w GSie są.
wtorek, 01 września 2009
Wspólnota.
"Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne.
Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę." (Dzieje Apostolskie, ~70 r. AD)

"Ale nawet te szlachetne czyny miłości stały się dla niektórych powodem obmowy. «Zobaczcie»- powiadają- «jak oni się miłują»; gdy tymczasem oni nienawidzą się; «i jak gotowi są umrzeć jeden za drugiego»; podczas gdy sami gotowi są raczej zabić się nawzajem.” (Apologetyk, Tertullian, ~197 r. AD) (*)

Chciałem oszczędzić Wam dłuższych fragmentów, to tylko próbki, ale chyba już one skłaniają większość z nas do zadania sobie pytania: co to wszystko ma wspólnego z rzeczywistością, która dziś nas otacza? Gdzie podziali się(**) ci ludzie, którzy "wszystko mieli wspólne" i "gotowi są umrzeć jeden za drugiego"?

No dobrze, może w Chinach, w Indiach lub w krajach muzułmańskich dałoby się jakichś znaleźć. A w Polsce? Są cieszący się opinią uczciwych Świadkowie Jehowy, jest trochę sympatycznych protestantów, żydzi podobno trzymają się razem. Ale katolicy? Przecież wystarczy w niedzielę zajrzeć do kościoła i zobaczyć jak wielką fantastyką są powyższe cytaty. A zresztą - czy w ogóle można się spodziewać czegoś innego wśród prawie miliarda ludzi na Ziemi?

Po Soborze Watykańskim II w Kościele katolickim powstało niemało wspólnot. Wiele je różni, ale łączy je często chęć odnowy Kościoła, realizowana w małych (ok. kilkudziesięcioosobowych) społecznościach. Klimat w nich panujący jest na ogół zupełnie inny niż na niedzielnych Mszach.

Ile to wszystko ma wspólnego z tym co opisuje św. Łukasz i Tertullian? To już chyba trzeba sprawdzić samemu...

(*) But even the putting into practice of so great a love as this brands us with a mark of censure in the opinion of some. 'See,' say they, 'how they love each other!' - for they themselves hate each other; and, 'how ready they are to die for each other!' - for they are more ready to kill each other.

(**) można by właściwie postawić tezę, że nigdy ich nie było, ale ciężko to pogodzić z naszą wiedzą historyczną...

PS tak, cały ten tekst można traktować tylko jako reklamę linku, który pojawił się po lewej stronie...

PS2 ponieważ, w pewnym związku z tym co powyżej, niedługo wybieram się na rekolekcje, na tym blogu może być cicho przez dłuższy czas...