piątek, 16 września 2011
Zdziś.
Dzisiejsze pierwsze czytanie brzmi tak: (mnie szczególnie poruszyły pierwsze dwa zdania)

"Tych rzeczy nauczaj i do nich zachęcaj! Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i którym brak prawdy - ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku. Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków." (1 Tm 6,2c-12)

Na komentarz już nie ma miejsca :)
niedziela, 04 września 2011
Dlaczego statystyki i psychologowie kłamią.
Tytuł wymaga oczywiście doprecyzowania - oczywiście nie chodzi o całą statystykę, tylko o nadużycia w jej interpretacji, podobnie z psychologią. Do wpisu zaś zmotywowało mnie czytanie książki Richarda Wisemana "Dziwnologia" (przy okazji: dziękuję Iwonko i Jakubie!). Książka opisuje m.in. naukowe badania związków między datą urodzin a naszymi myślami i zachowaniami oraz poszukiwania najśmieszniejszego dowcipu świata, więc nie mogłem wobec niej przejść obojętnie.

Sprawa statystyki jest stosunkowo prosta: popularne trudności z odróżnieniem korelacji od przyczynowości, wyciąganie z nich nieuprawnionych wniosków (np. z powodu porównywania nieporównywalnych zmiennych(*), czy pochodzących z różnych próbek statystycznych). Te sprawy są (mniej lub bardziej) powszechnie znane, nawiązuje zresztą do nich sam Wiseman, funkcjonują nawet w popularnych dowcipach(**).

Z psychologią sprawa jest o tyle bardziej skomplikowana, o ile bardziej różnią się między sobą sami psychologowie. Wydaje mi się jednak niepokojące to, jak łatwo zapominają czasem o tym, jak złożone bywają ludzkie motywacje - szczególnie, że ich dziedzina jest prawie w całości eksperymentalna.
Przechodząc od abstrakcji do konkretu: w "Dziwnologii" opisywany jest związek poczucia humoru (a raczej jego braku) z fundamentalizmem religijnym. Jako jeden z argumentów przywołany jest fragment reguły zakonnej, dotyczący zabawy z dziećmi.
Aby pokazać, jak bardzo taki argument może nie mieć związku ze sprawą, przywołam inny przykład: Krucjata Wyzwolenia Człowieka. Pomijając zupełnie niemarketingową nazwę, idea dobrowolnej abstynencji często utożsamiana jest z widzeniem w alkoholu czegoś złego. Tymczasem nic bardziej mylnego, o czym przekonać możemy się chociażby słuchając pierwszej minuty poniższej audycji:



Po prostu zupełnie czym innym jest uznanie alkoholu za dobro, a czym innym dobrowolna rezygnacja z tego dobra. Lub inaczej: nie każda reguła oznacza piętnowanie tego, czego nie dopuszcza.

Wydawałoby się, że psychologowie powinni o tym dobrze wiedzieć, ale może warto czasem o tym przypominać...

(*) czytałem kiedyś artykuł, który sugerował, że zakręty są bezpieczniejsze od prostej drogi, bo jest na nich mniej wypadków

(**) jeden z moich ulubionych to: "wychodząc na spacer z psem każdy z was ma statystycznie trzy nogi"