środa, 24 września 2014
Drobne.

Blog robi się coraz bardziej konfesyjny, ale może taka jest kolej rzeczy...
Poza tym wciąż nie mam dobrej klawiatury, więc będzie mało tekstu, ale za to obrazek i film :)

Tym razem chcę się odnieść do ewangelii z ostatniej niedzieli, tej o dziwnym właścicielu winnicy...
Na fejsbukowym profilu sklepu Dayenu z katolickiem designem (polecam), pojawił się rysunkowy komentarz do tej przypowieści:

Z początku nie przypadł mi on do gustu, ale dziś, po kilku dniach, chyba go doceniłem...

Ale faktycznie jest w tym jakaś prawda.
Jeśli próbujemy po ludzku zrozumieć tę przypowieść, to jedyne wytłumaczenie dla zachowania gospodarza jest takie, że jest on po prostu nieskończenie bogaty i denar w tą czy w tamtą nie robi mu różnicy. On po prostu nie ma drobnych.

Jest zatem coś niesamowitego w uświadomieniu sobie, że ktoś taki jest moim ojcem i kocha mnie ponad wszystko...

 

A jeśli komuś taka forma komentarza nie odpowiada, to poniżej bardziej klasyczna:

niedziela, 14 września 2014
"Wywyższenie".

Dzisiejszy wpis będą w dużej mierze sponsorować różnego rodzaju odnośniki, ale dzisiejsze święto jest tego warte...

Na wstępie link do komentarza, który bardzo przypadł mi do gustu... Trudna jest ta mowa, ale warto ją pojąć lub przynajmniej próbować pojąć.

Drugi cytat pochodzi z wpisu Marka Jurka na Facebook:
„Kiedy Herakliusz opuszczał Konstantynopol, rozpoczynając długą wyprawę na terytorium nieprzyjacielskie, w kościele Mądrości Bożej zostało przed wymarszem odprawione uroczyste nabożeństwo, podczas którego cesarz modlił się o zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi Boga. A gdy na czele swojej armii udawał się do portu, dzierżył ikonę Chrystusa (…) Kiedy wrócił (…) podążał (…) nie do Hipodromu, który zwyczajowo był głównym miejscem uroczystości świeckich, ale do kościoła Mądrości Bożej. W drzwiach wielkiej świątyni witał zwycięskiego cesarza patriarcha Sergiusz, a potem wspólnie, cesarz i patriarcha, w akcie dziękczynienia legli krzyżem przed ikoną Najświętszej Panny. I dopiero po dopełnieniu celebracji religijnej Herakliusz (…) odbył wjazd do Hipodromu i ukazał się poddanym (…) w ciągu dziewięćdziesięciu lat, które upłynęły od zwycięskich wojen Justyniana do kampanii Herakliusza, zmieniły się akcenty. Ludzie (…) mniej oglądali się teraz na historyczną przeszłość Rzymu, ale raczej patrzyli w jego eschatologiczną przyszłość” (Robert Browning, Cesarstwo Bizantyńskie)

A poniżej fragment z "Komentarza historyczno-kulturowego do Nowego Testamentu" dotyczący dzisiejszej ewangelii:
„(3, 14-15) Słowo "wywyższyć" to kolejna gra słów: Jezus powraca do nieba przez krzyż, "wywyższony" jak wąż na pustyni, który przyniósł uzdrowienie Izraelitom.
(3, 16-18) Czasy użyte w greckim oryginale wskazują następujące znaczenie: "Oto jak Bóg umiłował świat - dał swojego Syna". Określenie "Syna swego Jednorodzonego" znaczy też "szczególnego, umiłowanego"; było ono często stosowane w literaturze żydowskiej w odniesieniu do Izaaka, by podkreślić ogrom ofiary Abrahama gotowego poświęcić jedynego syna. Życie wieczne to dosłownie "życie w przyszłym świecie". Użyty przez Jana czas teraźniejszy ("ma życie wieczne") wskazuje na to, że człowiek, który zaufał Jezusowi już teraz w jakiś sposób zaczął doświadczać nowego życia.”

Jeszcze lepszy jest fragment dotyczący początku tego rozdziału, ale jego przepiszę za kilka dni, jak tylko dorwę się do normalnej klawiatury ;)